Pomimo nacisków nie tylko międzynarodowych korporacji, ale także rządów, Chiny pozostają prawdziwym zagłębiem piratów i bez trudu kupimy tam podróbki najróżniejszych marek. Jednak wraz ze wzrostem zamożności tamtejszego społeczeństwa sytuacja zaczyna się poprawiać.

"WSJ" opisuje przypadek Liu Wenzhonga, który niedawno kupił oryginalne buty i bluzę Nike płacąc w sumie 1400 juanów (700 złotych). Za podobne, ale podróbki musiałby wydać tylko 20 procent tej ceny, ale jak podkreśla Liu Wenzhong - Różnica między kupnem prawdziwych, a podrabianych produktów jest widoczna w tym, jak się czujesz później. Mogę teraz założyć markowe ubrania, za które zapłaciłem i czuję się dumny.

Jest mu tym łatwiej, że jako przedsiębiorca zarabia miesięcznie 15 tysięcy juanów.

Jego poglądy podziela coraz więcej Chińczyków. Z badań wykonanych przez China Market Research wynika, że aż 95% Chinek w przedziale wiekowym 28-35 lat czułoby się zakłopotanymi nosząc podrabiane torebki.

W efekcie spada popyt na na nielegalne wyroby, co cieszy zagraniczne firmy szturmujące tamtejszy olbrzymi rynek detaliczny.

Oczywiście jeszcze długa droga przed Chinami, o czym świadczy konfiskata nielegalnych produktów o wartości 5 mld juanów tylko w ubiegłym roku, ale zagraniczne inwestycje gwałtownie rosną. Między innymi firma Nike planuje otwarcie dużego kompleksu produkcyjnego w Szanghaju, aby dzięki niemu w 2015 roku osiągnąć sprzedaż na chińskim rynku o wartości 4 mld dolarów.