Ostatnie dane z amerykańskiej gospodarki wskazują na pewne ożywienie, które przypisuje się w dużej mierze programom stymulacyjnym oraz wyjątkowo niskiemu kosztowi pieniądze. Jednak istnieje jeszcze jeden interesujący motor wzrostu: "gospodarka app", czyli związana z nowoczesnymi technologiami cyfrowymi.
Odpowiada ona obecnie za stworzenie około 466 tysięcy miejsc pracy w USA, startując od zupełnego zera w 2007 roku, kiedy wprowadzono na rynek iPhone'a. Obejmuje ona firmy, które zajmują się wyłącznie aplikacjami, takie jak Zynga, producent gier na Facebooka oraz stanowiska związane z tworzeniem aplikacji w dużych firmach typu Amazon, Electronic Arts czy AT&T oraz odpowiedzialnych za "infrastrukturę" (Google, Apple, Facebook).
W efekcie pomagają one obniżyć bezrobocie, a w samym sektorze Tech panuje wręcz niedobór zdolnych pracowników kuszonych coraz wyższymi zarobkami i premiami (także pakietami akcji).
Mike Mandel wskazuje, że tak jak w latach 2001-2007 najważniejszy był sektor finansowy i nieruchomości, tak teraz wzrost buduje się w sektorze IT, zwłaszcza związanym z tworzeniem aplikacji. Dlatego postuluje, żeby dostrzegły to zjawisko również władze i aktywniej wspierały firmy z sektora, bo tu buduje się przyszłość Ameryki.





08.02.2012, 16:27 | Lubię to 0