ACTA może mocno uderzyć w kierowców
Skala protestów przeciwko porozumieniu ACTA, jaka przewinęła się przez Polskę w ostatnim czasie, zaskoczyła wszystkich. Jednak w powszechnej świadomości ta umowa międzynarodowa dotyczy głównie internetu i ma chronić interesy twórców muzyki, filmów, czy innych artystów. W rzeczywistości ACTA ma o wiele szerszy zasięg i biorąc pod uwagę wysoki stopień ogólności zawartych w niej sformułowań, może się okazać, że jeśli ostatecznie wejdzie w życie, może mieć bardzo duży wpływ m.in. na rynek części samochodowych.
Jak stwierdza instytut Samar, kluczową kwestią jest to, czy części zamienne zostaną objęte taką ochroną, jaka do tej pory przysługiwała utworom. Oznaczałoby to o wiele bardziej restrykcyjne podejście do kwestii zamienników oryginalnych części samochodowych. Oczywiście już teraz zakazane jest sprzedawanie np. części oznaczonych logo znanej marki wyprodukowanych np. przez nieznanych bliżej chińskich producentów, ale obowiązywanie ACTA w skrajnych przypadkach może oznaczać nawet dla właścicieli starych aut konieczność zaopatrywania się w wiele części wyłącznie w autoryzowanych serwisach.
W praktyce mogłoby to oznaczać, że importerzy tanich części samochodowych nie mogliby działać według jasno określonych reguł i teoretycznie każda partia towaru mogłaby zostać zakwestionowana przez służby celne. W takiej sytuacji można sobie wyobrazić, że z uwagi na takie utrudnienia i możliwe konsekwencje, wielu importerów zrezygnowałoby z dotychczasowej działalności, co ostatecznie najbardziej zaszkodziłoby właścicielom starszych samochodów. Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego, ponad dwie trzecie samochodów w Polsce ma ponad 10 lat, a średnia wieku dla ponad 17 mln zarejestrowanych aut wynosi 15,5 roku.
Kia Lotos Race - jedyny markowy cykl wyścigowy w Polsce
Polscy fani wyścigów samochodowych z pewnością nie są rozpieszczani przez nadmiar imprez na wysokim poziomie. W kraju istnieje praktycznie tylko jeden tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia, a chodzi o obiekt zlokalizowany pod Poznaniem. Producenci samochodów niechętnie angażują się w promocje wyścigów w Polsce, ale chlubnym wyjątkiem jest Kia, która prowadzi obecnie zapisy do Kia Lotos Race - jedynego markowego cyklu wyścigowego w naszym kraju.
Pomimo niesprzyjających okoliczności i ograniczonego zainteresowania mediów, Kia już od kilku lat mocno angażuje się w wyścigi samochodowych w Polsce; w latach 2006-2009 odbywała się seria Picanto Lotos Cup, w której brały udział miejskie Picanto (poprzedniej generacji), a w latach 2008-2010 trwał cykl Kia Lotos Cup, w którym zawodnicy ścigali się szybszymi Kiami Procee'd.
Niedawno rozpoczęły się zapisy do tegorocznego cyklu Kia Lotos Race, a na - najlepiej młodych - zawodników dysponujących odpowiednią licencją wyścigową czeka 40 egzemplarzy specjalnie przygotowanych egzemplarzy najnowszej Kii Picanto w wersji trzydrzwiowej. W kalendarzu zaplanowano sześć podwójnych rund wyścigowych, z czego zawodnicy dwa razy odwiedzą Poznań, a pozostałe wyścigi odbędą się w Niemczech, Austrii, Czechach i Słowacji.
Nowy Hyundai i30 w Polsce od 50 900 zł
Hyundai i30 pierwszej generacji dużą popularność w Europie zyskał w dużej mierze dzięki bardzo atrakcyjnej na tle głównych konkurentów cenie. Po umocnieniu swojej pozycji na Starym Kontynencie, koreański producent coraz częściej myśli o porzuceniu statusu godnej zaufania, ale taniej marki i rozpoczęciu bezpośredniej rywalizacji z dominującym Volkswagenem.
Wszystko wskazuje jednak na to, że planowana podwyżka cen nie nastąpi skokowo i sądząc po właśnie ogłoszonych cenach nowego i30 na polskim rynku, jednym z koronnych argumentów Hyundaia pozostanie cena. W najtańszej wersji auto kosztuje 50 900 zł, czyli nieco ponad 10 tysięcy złotych mniej niż w przypadku podstawowego Golfa z 5-drzwiowym nadwoziem i zaledwie 80-konnym silnikiem 1.4.
Hyundai i30 na razie będzie występował tylko z nadwoziem pięciodrzwiowym, ale za to w aż sześciu wersjach wyposażenia: Base, Classic, Classic Plus, Comfort, Style oraz Premium. Tylko najtańsza odmiana nie ma w standardzie klimatyzacji, ale za to posiada m.in. system ESP i światła do jazdy dziennej w technologii LED. Warto zwrócić uwagę, że w przypadku tego ostatniego elementu inni producenci zmuszają do zakupu droższych wersji wyposażeniowych, lub każą sobie za niego słono płacić.
Już za miesiąc premiera całkiem nowego Mercedesa Klasy A
W przypadku Mercedesa Klasy A auto całkowicie zmieniło się pod względem konstrukcyjnym, a praktycznie jedyną wspólną cechą z poprzednią wersją jest przedni napęd. Mercedes porzuca w ten sposób unikalną konstrukcję z podwójną podłogą, która była wyróżnikiem poprzednich dwóch generacji i zwraca się ku konwencjonalnej koncepcji przednionapędowego hatchbacka.
Zaletą takiej zmiany będzie zupełnie inna, niższa sylwetka, która w ten sposób zyska sporo sportowego charakteru, praktycznie nieobecnego w przypadku poprzedników. Ważniejsze z punktu widzenia producenta jest znaczące obniżenie kosztów produkcji przez możliwość rezygnacji ze stosowania silników i innych podzespołów specjalnie zaprojektowanych z myślą o konstrukcji typu sandwich. Dzięki o wiele większej elastyczności nowej platformy, możliwe będzie też wypuszczenie niezliczonych modeli pochodnych.
Z uwagi na dużo mniej zwartą budowę nadwozia, znacznie wzrośnie długość nowej Klasy A - zamiast 3,88 m dotychczas, auto będzie mierzyć 4,29 m. Mniejszy będzie także bagażnik, który skurczy się z 435 do 350 litrów. Auto będzie się odznaczać wyjątkowo niskim współczynnikiem oporu powietrza, który w niektórych wersjach będzie mniejszy niż 0,27. Pod maskę trafią silniki znane z nowej Klasy B, ale tylko Klasa A będzie występować w ok. 320-konnej wersji AMG z silnikiem 2.0 turbo i napędem na cztery koła.






