Od początku roku hitem warszawskiej giełdy są małe i średnie spółki. Indeks sWIG80 zyskał ponad 19 procent, a mWIG40 niespełna 13 procent (dane z zamknięcia notowań w środę 15 lutego). Na poszczególnych akcjach można było zarobić naprawdę duże pieniądze - najbardziej spektakularne wzrosty obserwowaliśmy na walorach Intersport, które zdrożały w tym roku ponad... 200 procent.

Nic dziwnego, że w świetle takich wyników i rychłego zakończenia bankowych ofert lokat z dzienną kapitalizacją odsetek coraz więcej osób zastanawia się jak trwałe są to wzrosty.

W telewizji TVN CNBC, Wojciech Białek, analityk CDM Pekao postawił śmiałą tezę, że widzi podobieństwo do dwóch poprzednich wielkich hoss, które windowały kursy akcji do niebotycznych poziomów. Gdybyśmy mieli odwzorować poprzednie rynki byka, po zrobieniu lokalnego dołka w okolicach czerwca tego roku, czekałaby nas fantastyczna perspektywa:

-Jeśli ktoś w połowie drugiego roku dekady skompletuje portfel akcji małych polskich spółek, to w ciągu następnych pięciu lat powinien oczekiwać stopy zwrotu rzędu... 2000 procent, czyli wkładamy sto tysięcy, wyciągamy dwa miliony.