David Choe zgodził się, że za namalowanie graffiti w pierwszej siedzibie Facebooka przyjmie zapłatę w akcjach, a nie gotówce. Okazało się, że był to genialny krok i jego udziały mogą być warte teraz nawet 200 mln dolarów.

Choe pomalował ściany biura w Palo Alto w 2005 roku, a propozycję alternatywnego wynagrodzenia w akcjach złożył mu Sean Parker. Artysta uważał wtedy, że idea Facebooka jest absurdalna i bezsensowna, ale w końcu wybrał akcje. W ten sposób dokonał najlepszej transakcji finansowej w swoim życiu.

Jednak i bez niej Choe nie może narzekać na los, ponieważ od kilku lat jest popularnym artystą w USA. Między innymi w 2004 roku stworzył okładkę płyty "Collision Course" - Jay-Z/Linkin Park, a w 2008 portret Baracka Obamy, który do dziś wisi w Białym Domu.

Co ciekawe, w styczniu Choe odwiedził nową siedzibę Facebooka i również udekorował jej ściany swoimi graffiti, co wzbudziło mieszane uczucia obserwatorów (wideo poniżej).

Nie jest on jedyny na długiej liście milionerów i miliarderów, którzy czekają na wiosenny debiut giełdowy lidera mediów społecznościowych.

Oczywiście, na czele znajduje się Mark Zuckerberg, którego walory mogą być warte nawet 28 mld dolarów.

Skorzysta też liczne grono inwestorów, takich jak Peter Thiel, czy lider zespołu U2 Bono.

W kolejce po pieniądze stoją również niezbyt lubiani przez Zuckeberga bracia Winklevoss, którzy oskarżyli go o kradzież pomysłu.