Tradycyjnie start-upy kojarzą się nam z internetem i przedsięwzięciami koncentrującymi się na nowych technologiach. Z jednej strony zwykle nie trzeba angażować zbyt wielkiego kapitału i stopa zwrotu może być bardzo wysoka, ale z drugiej ryzyko niepowodzenia jest istotnie wyższe niż w tradycyjnym biznesie.

Czasem młodzi przedsiębiorcy zafascynowani internetem zapominają właśnie o tym ostatnim, a jest tu zawsze wiele nisz do wypełnienia.

Michelle Greenwald wskazuje na wiele przykładów takich właśnie firm, które zaczęły od zera i z sukcesem zdobywają rynek spożywczy.

Do ulubionych przedsięwzięć zalicza:

Peanut Butter Sandwich Shop
S'mac
Rice to Riches
Dolce Vizio
Flex Mussels
The Meatball Shop

Co je łączy?

1. Oferowanie świetnego produktu/-ów w dużym wyborze

2. Stworzenie środowiska zarówno w tradycyjnym sklepie, jak też online, które daje klientom poczucie uczestnictwa w czymś zabawnym, wartym eksploracji

3. Edukowanie klientów przez kompetentnych sprzedawców i wyczerpujące opisy na stronie internetowej

4. Oferowanie klientom darmowych próbek

Poza tym warto się zastanowić czy model skupienia się na jednym czy małej grupie produktów i stałe ich udoskonalanie nie jest drogą do sukcesu, którą kroczy na przykład Apple, najdroższa amerykańska firma.