Tradycyjnie start-upy kojarzą się nam z internetem i przedsięwzięciami koncentrującymi się na nowych technologiach. Z jednej strony zwykle nie trzeba angażować zbyt wielkiego kapitału i stopa zwrotu może być bardzo wysoka, ale z drugiej ryzyko niepowodzenia jest istotnie wyższe niż w tradycyjnym biznesie.
Czasem młodzi przedsiębiorcy zafascynowani internetem zapominają właśnie o tym ostatnim, a jest tu zawsze wiele nisz do wypełnienia.
Michelle Greenwald wskazuje na wiele przykładów takich właśnie firm, które zaczęły od zera i z sukcesem zdobywają rynek spożywczy.
Do ulubionych przedsięwzięć zalicza:
Peanut Butter Sandwich Shop
S'mac
Rice to Riches
Dolce Vizio
Flex Mussels
The Meatball Shop
Co je łączy?
1. Oferowanie świetnego produktu/-ów w dużym wyborze
2. Stworzenie środowiska zarówno w tradycyjnym sklepie, jak też online, które daje klientom poczucie uczestnictwa w czymś zabawnym, wartym eksploracji
3. Edukowanie klientów przez kompetentnych sprzedawców i wyczerpujące opisy na stronie internetowej
4. Oferowanie klientom darmowych próbek
Poza tym warto się zastanowić czy model skupienia się na jednym czy małej grupie produktów i stałe ich udoskonalanie nie jest drogą do sukcesu, którą kroczy na przykład Apple, najdroższa amerykańska firma.




05.02.2012, 20:50 | Lubię to 0